piątek, 31 października 2014

Rozdział 3

14 Listopad, Wtorek, godzina 7:37

Jak zwykle o tej porze szłam do szkoły mając słuchawki w uszach. Moim oczom ukazywał się widok ludzi spieszących się do pracy, matki lub ojców prowadzących swoje dziecko do przedszkola, czy młodzież zmierzającą do tego okropnego miejsca nazywanego szkołą. Codzienność. Około ósmej byłam już na miejscu i czekałam w szatni na Melanie, jak zwykle. Dzwonek. Jej dalej nie było. Napisałam jej sms'a.
"hejka Mel x już był dzwonek, więc idę pod salę, do zobaczenia! x"
Wzięłam plecak i poszłam na górę pod odpowiednią salę. W międzyczasie Melanie mi odpisała.
" Przeprasam Ashley, nie będzie mnie w szkole, zachorowałam:("
Przeczytałam wiadomość i westchnęłam cicho. Odpisałam.
" ew biedna:( zdrówka kochana"
Spojrzałam w stronę drzwi od sali, w której mam teraz lekcję. Nikogo nie było przy niej. Cholera, spóźniłam się. Podbiegłam szybko i weszłam do środka.

Godzina 13:30

Dzwonek na przerwę, jak dobrze. Została 1 lekcja. Dopiero teraz zobaczyłam sms'a sprzed paru godzin od Mel.
Melanie:
"dziękuję misia x mogłabyś dzisiaj wpaść z lekcjami?"
Szybko jej odpowiedziałam:
"jasne, będę od razu po lekcjach, trzymaj się :)"
No i znów dzwonek. Westchnęłam. Teraz był oczywiście mój ulubiony przedmiot z ulubioną nauczycielką... ah ten sarkazm. Fizyka. Na samą myśl mam ochotę wpaść pod samochód. No cóż...Ashley, jakoś dasz radę. Weszliśmy całą klasą do sali.

Godzina 14: 25
Tak! W końcu! Yass!
Chciałam jak najszybciej stąd wyjść. Już po chwili znalazłam się na korytarzu szkolnym. Szłam powoli w stronę szatni. Poczułam wibracje w kieszeni. Jakiś nowy sms. Wyjęłam telefon i idąc przeczytałam jego treść. Był on od numeru nieznanego.
"zatrzymaj się księżniczko"
Skrzywiłam się i stanęłam w miejscu. Zaczęłam się rozglądać.
Nagle ktoś złapał mnie mocno od tyłu tak, abym nie mogła się za bardzo ruszyć i zakrył moje usta dłonią. Pisnęłam. Wyrywałam się, ale napastnik był o wiele silniejszy. Zaciągną mnie do komórki woźnego. Kiedy tylko próbowałam się odwrócić, on szybko "pchnął" moją głowę spowrotem. Udało mi się tylko zobaczy, że miał coś na głowie i nie mogłam go rozpoznać. Poczułam jak do moich oczu napływają łzy. Zaczęłam wołać o pomoc tak głośno jak tylko umiałam.
- Zamknij się! - krzyknął chłopak i uderzył mnie czymś w głowę. Straciłam przytomność.

Godzina 15:13
Otworzyłam oczy i pierwsze co zobaczyłam to biały sufit. Podniosłam się lekko do pozycji siedzącej i rozejrzałam się. Byłam w gabinecie higienistki.
- C-co ja tu robię? - mruknęłam patrząc na panią Evans, nauczycielkę francuskiego, która rozmawiała aktualnie z higienistką. Słysząc mój głos szybko się odwróciła w moją stronę i podeszła.
- Jak się czujesz, Ashley? - zapytała patrząc na mnie z troską.
- W porządku - powiedziałam cicho i przetarłam oczy dłonią - co ja tu robię? Co się stało?
Patrząc na panią Evans było widać, że nie łatwo jest jej powiedzieć co się zdarzyło.
- Ashley...- zaczęła - ktoś...ktoś próbował cię zgwałcić - westchnęła.
Otworzyłam szerzej oczy. Nie mogłam uwierzyć w to o słyszę...
- S-słucham? - patrzyłam na nią jakbym zobaczyła ducha, czy coś w tym rodzaju.
- Ja też nie dam rady w to uwierzyć...ale niestety taka jest prawda. Kiedy już prawie byłam przy drzwiach komórki - opowiadała - chłopak szybko wybiegł. Będąc w środku zobaczyłam cię leżącą na podłodze z lekko zsuniętymi spodniami...
Po moich policzkach zaczęły spływać łzy. Podciągnęłam kolana o klatki piersiowej i chowając w nich głowę, zaczęłam cicho płakać. Pani od francuskiego zaczęła gładzić mnie po plecach.
- Zadzwoniłam do twojego brata, za chwilę powinien tu być - powiedziała - będzie dobrze.
Spojrzałam na nią zapłakana.
Po paru minutach zjawił się Michael. Na jego widok szybko wstałam i przytuliłam się do niego mocno.
- Spokojnie mała...- szepnął przytulając mnie mocno.

Jakiś czas później byliśmy w domu. Pobiegłam do swojego pokoju zamykając drzwi na klucz. Chciałam być sama. Położyłam się na łóżku i zaczęłam płakać...
Przypomniałam sobie, że miałam iść do Mel dać jej spisać lekcje. 4 nie przeczytane smsy od niej.
"hej, kochana idziesz już? x"
"haalo, Ashley, zapomniałaś?:("
"jesteś tam?"
"misia"
Odpisałam jej.
"nie mogę dzisiaj, przepraszam..."
Uświadomiłam sobie również, że ani razu nie pisałam dzisiaj z Luke'iem, więc oczywiście co zrobiłam? Napisałam do niego.
"hejka Luke :)"
Czekałam na odpowiedź dalej płacząc. Nie mogłam się uspokoić. Miałam nadzieję, że on poprawi mi jakoś humor. Odpisał.
"cześć"
Zmrużyłam lekko oczy. Luke odpowiadający zawsze z jakąś emotką lub "x" chyba gdzieś zniknął. Miałam wrażenie, że coś się stało, ale to może tylko takie wrażenie...
Odpisałam mu.
"co tam u ciebie? x"
Długo nie otrzymywałam odpowiedzi. Już się zaczęłam uspokajać, a jednocześnie o niego martwić, gdy on mi odpisał.
"źle..."



Hey hi hello x Pam, pam, paaaam...no i kto to mógł być? Kto zaatakował biedną Ashley? :o jak myślicie?
W ogóle jedno wielkie..WOW. Prawie 400 wyświetleń i same pozytywne komentarze, nie wierzę. Dziękuję Wam :') Bardzo się cieszę, że Wam się podoba. Mam nadzieję, że przybędzie więcej czytelników.
czytasz = komentujesz
love ya, Karolcia xx

poniedziałek, 27 października 2014

Rozdział 2

Po 2 godzinach byłyśmy obładowane torbami z różnymi ciuchami, butami i dodatkami. Pierwszy raz chyba zrobiłyśmy takie duże zakupy.
- Chodź, usiądziemy gdzieś - zaproponowała Mel.
Wzruszyłam ramionami.
- Okay - odparłam i ruszyłam w stronę kawiarni, która była w środku wielkiego budynku. Zamówiłyśmy sobie po naszej ulubionej kawie z karmelem. Usiadłyśmy przy wolnym stoliku.
- Mm, słuchałaś nowej piosenki Iggy? - ni stąd, ni zowąd zapytała przyjaciółka.
- No jasne! Jest świetna.
Iggy Azalea - nasza idolka. Kochamy ją obie, uwielbiamy jej muzykę.
Nagle ktoś stojąc z tyłu zasłonił mi oczy dłońmi. Pisnęłam. Melanie zaczęła się śmiać.
- Co jest świetne? - zapytał z uśmiechem chłopak odsłaniając moje oczy.
No oczywiście, czego ja się mogłam spodziewać. Był to nasz przyjaciel Calum. Razem we trójkę tworzymy paczkę, wspieramy się i w ogóle. Jest mega przystojny... nie to, że mi się podoba czy coś. Każda laska na niego leci. Z zewnątrz można by wziąć go za jakiegoś bad boy'a bawiącego się w gangi, zabijającego ludzi czy zabawiającego się z każdą napotkaną dziewczyną. Pozory mylą. Bardzo miły, pomocny i zabawny chłopak. 
- Calum, na Boga! Chcesz żebym dostała zawału?!
Chłopak się zaśmiał.
- Oj Ashley, robię ci tak już hmm z setny raz, a ty dalej panikujesz - usiadł na krześle między mną, a Mel.
- Wcale nie panikuję - burknęłam.
- No jasne, a ja jestem wróżką - zaśmiał się - o czym gadałyście?
- O nowej piosence Iggy - odezwała się Melanie.
- Poważnie? Iggy? - uniósł jedną brew - Prooooszę was.
No tak, jako jedyny z nas nie przepadał za nią, dlatego nigdy nie rozmawiamy o niej w jego towarzystwie.
Zmieniliśmy temat.
Gadaliśmy o innych piosenkarkach, piosenkarzach, zespołach... Po prostu w skrócie o gwiazdach.
Poczułam wibracje telefonu w kieszeni.
Sms. Zgadnijcie od kogo?
Luke.
" Hej piękna, nie przeszkadzam? x"
Uśmiechnęłam się do ekranu telefonu i odpisałam:
" nie :) i nawet mnie nie widziałeś:( "
Spojrzałam na przyjaciół, którzy prowadzili między sobą (z tego co usłyszałam) rozmowę o projekcie z biologii. Mieli robić go we dwójkę, więc się nie wtrącałam i znów spojrzałam na telefon.
Nowa wiadomość.
" to świetnie. Tęskniłem:(
To nic, na pewno taka jesteś x
co u ciebie?"
Przeczytałam tego sms'a i uśmiechnęłam się jeszcze szerzej. Ponownie odpisałam:
" aw, szczerze to też tęskniłam :c u mnie w porządku, jestem na zakupach z przyjaciółmi"
Nie czekałam długo na odpowiedź.
" ow czy aby na pewno nie przeszkadzam?"
- Ashley! - usłyszałam głos Calum'a i spojrzałam na niego. - no nareszcie. Ileż można... z kim ty tak namiętnie smsujesz? Hmm? - zapytał chłopak.
- Z koleżanką - odpowiedziałam szybko. Calum spojrzał na ekran mojego telefonu i zaśmiał się cicho.
- Oh, czyli koleżanka ma na imię Luke? - uniósł brew patrząc na mnie z uśmiechem. - To skąd ona jest?
Wywróciłam oczami.
- Daj spokój Cal, dziewczyna się po prostu zakochała, a ten Luke to pewnie jej książę...i nawet nam nie powiedziała - odparła przyjaciółka ze smutną minką.
- Mel! - spojrzałam na dziewczynę - to nie jest mój chłopak. Zwykły, najzwyklejszy kolega.
- To czemu się tak uśmiechałaś do ekranu? - odezwał się Calum.
- Czy ja jestem na jakimś przesłuchaniu? Napisał coś zabawnego i tyle..
Nagle Melanie odruchowo złapała się ręką za brzuch i schyliła lekko głowę zaciskając oczy.
- Melanie, wszystko w porządku? - spytałam zmartwiona.
W tym momencie dostałam sms'a, ale go nie sprawdziłam.
Mel pokręciła głową.
- Calum, przyjechałeś samochodem? - zerknęłam na chłopaka, na co ten tylko pokiwał głową.
- To chodź - wstałam i pociągnęłam Cal'a za rękę. - zawieziemy ją do domu.
Wstał i pomógł mi podnieść Melanie z krzesła. Chłopak wziął jej torby z zakupami, ja wzięłam swoje i powoli poszliśmy do auta.

Jakieś 15 minut później znaleźliśmy się pod domem źle czującej się dziewczyny. Wysiadłam z samochodu i pomogłam jej uczynić to samo.
- Dzięki - mruknęłam do chłopaka.
- Do usług - uśmiechnął się lekko - ciebie też zawieźć do domu?
- Nie, nie...zostanę z nią. - odpowiedziałam obejmując Melanie.
- Okay - wzruszył ramionami - napiszę potem, a teraz jadę. Cześć - odpalił samochód i odjechał. Zaprowadziłam przyjaciółkę do domu. Jej mama najwidoczniej widziała nas przez okno, gdyż już czekała przy drzwiach.
- Melanie słońce - przytuliła mocno córkę.
- Źle się poczuła - wytłumaczyłam - i wraz z Calum'em przywieźliśmy ją.
- Dziękuję Ashley - uśmiechnęła się lekko kobieta i podążyła wraz z dziewczyną do sypialni.
- Um, mogę zostać? - zapytałam zanim obie zniknęły za progiem.
- Jasne, idź usiądź na razie w salonie - odpowiedziała mi mama Mel i tak też uczyniłam.

Parę minut później kobieta wróciła do salonu sama.
- Śpi - oznajmiła.
Uśmiechnęłam się lekko.

Przez ten czas, kiedy przyjaciółka spała rozmawiałam z jej mamą, oglądałam telewizję. Nudziło mi się i równie dobrze mogłam wrócić do domu... jednak wolałam tu zostać. Zaczekać, aż się obudzi.
No i ta chwila nastała. Po 2 godzinach Melanie obudziła się. Widząc ją wchodzącą do salonu wstałam z kanapy i mocno przytuliłam.
Zachichotała.
- Jak się czujesz? - spojrzałam na nią.
Pokiwała głową.
- Lepiej. Ty ciągle tu siedziałaś? - wskazała na kanapę, a ja pokiwałam głową. Uśmiechnęła się szeroko i mnie przytuliła. Następnie chwyciła moją dłoń i pociągnęła mnie do swojego pokoju.
- Pozwolisz, że się położę? - uśmiechnęła się.
- Nie, nie pozwalam ci - wywróciłam oczami.
- No dooobrze - usiadła na nim i się zaśmiała.
- Kładź się - uśmiechnęłam się do niej. 
Położyła się, a ja usiadłam z drugiej strony łóżka.
- Może zostaniesz na noc? - zaproponowała.
- Naprawdę? A twoja mama się zgodzi?
- Słuchaj kochana, ona cię bardzo lubi i nie sądzę, żeby miała coś przeciwko.
- Oh, no okay - wyciągnęłam telefon, żeby zadzwonić do brata. Zauważyłam dwa nowego sms'a o treści:
" chyba jednak przeszkadzam..." napisanego ponad 3 godziny temu. Zabrałam się za szybkie odpisanie:
" przepraszam:( naprawdę nie przeszkadzałeś tylko wtedy akurat nie mogłam odpisać..."
Wysłałam wiadomość i dopiero zauważyłam jak Mel mi się przygląda z uśmiechem.
- Piszesz z tym Luke'iem? - spytała.
- Może - mruknęłam obracając telefon w dłoniach.
- No Ashley opowiadaj - Melanie usiadła i zaczęła mnie wypytywać o takie rzeczy jak na przykład w jaki sposób się poznaliśmy.



2 rozdział, yeaaah. Szczerze to jak na mnie chyba dobrze mi wyszedł i uwaga jest dłuższy! Woah!
Jak na razie to chyba najlepszy rozdział, hahaha. 
czytasz = komentujesz
Jeżeli pojawiły by się jakieś błędy to przepraszam.
Mam nadzieję, że się podoba i przybędzie fanów Luke'a i Ashley c: (potem będzie ciekaaaawieeeeeeej)
Love, Karolcia xx

niedziela, 26 października 2014

Rozdział 1

9 Październik, Sobota, godzina 11:14

Minęły 2 tygodnie odkąd poznałam Luke'a. O niczym innym nie potrafiłam myśleć tylko na przykład o tym. kiedy znów pogadamy, jak on może wyglądać, czy jak brzmi jego głos. Polubiłam...poprawka, pokochałam z nim pisać. Chłopak na luzie, zabawny, czasami kiedy było mi smutno potrafił mnie pocieszyć.
Może nie znaliśmy się za długo, ale zdążyłam dowiedzieć się o nim wiele rzeczy.
Na drugie ma Robert, kocha grać na gitarze, spędzać czas ze swoim przyjacielem, nie ma dziewczyny, jego ulubionym kolorem jest niebieski, a ulubionym zwierzęciem pingwin... słodko.
Po tych wszystkich rozmowach stwierdziłam, że chyba wiele nas łączy.

Dzisiejszy dzień był wyjątkowo piękny jak na październik. Pomyślałam, żeby gdzieś wyjść z moją najlepszą przyjaciółką Melanie. Znamy się od dziecka, zawsze trzymamy się razem. Śliczna niewysoka, szczupła blondynka o brązowych oczach...ugh jak ja jej zazdroszczę urody.
Wzięłam telefon i wybrałam numer do niej. Zadzwoniłam.
Jeden sygnał, drugi, trzeci, czwarty...nie odebrała.
- Spokojnie Ashley, jeszcze raz - powiedziałam sama do siebie i znów zadzwoniłam. Kolejny raz to samo.
Co jest.
Większość pewnie by się zdziwiła dlaczego się denerwuję kiedy nie odbierze chociaż jednego telefonu. Już mówię czemu tak jest.
U Mel parę lat temu wykryto raka trzustki. Z dnia na dzień jej życie staje się krótsze dlatego tak bardzo się denerwuję, kiedy nie odbiera. Oczywiście mogłaby na przykład mieć telefon wyciszony, wyłączony bądź zostawić go gdzieś. Jednak automatycznie zaczynam się martwić.
- No cóż Ashley...dzwoń jeszcze raz - mruknęłam i wykręciłam jej numer trzeci raz.
Cholera. Cisza.
A co jak jej coś się stało?  A co jak to już jej koniec?
Nie, nie możliwe, bullshit. Pewnie gdyby coś dostałabym telefon od jej mamy czy taty.
Zadzwoniłam jeszcze raz.Tak! Odebrała!
- Ashley! - odezwała się radośnie.
- Melanie! - uśmiechnęłam się słysząc jej głos - Czemu nie odbierałaś? Zaczęłam się martwić.
Zaśmiała się.
- Spokojnie misia, brałam prysznic, przepraszam.
- Nie masz za co, masz ochotę gdzieś wyskoczyć? - zaproponowałam jej.
- Z wielką chęcią...chodźmy hmm...na zakupy! - pisnęła.
- Uhh znooowuuu? Na zakupach byłyśmy tydzień temu - jęknęłam i się zaśmiałam.
- No to co? - udała oburzenie.
- Oj no dobrze, dla ciebie wszystko - uśmiechnęłam się - o 13 na miejscu?
- Pewnie, do zobaczenia - rozłączyła się.
Podeszłam do szafy. Zaczęłam w niej grzebać w poszukiwaniu ubrań na dzisiejsze wyjście do galerii. Nagle telefon zawibrował.
Nowa interakcja.
"śpisz? xx" napisał Luke.
Uśmiechnęłam się i odpisałam "o tej porze? co tyy x"
"oh no to super x co u ciebie?"
No i tak zaczęła się dzisiejsza rozmowa. Zatraciłam się w niej tak, że na przygotowanie się zostało mi 20 minut.
CO? JAK!
Przecież ja się maluję z 15 minut, nie zdążę!
Napisałam szybko, że muszę kończyć i zerwałam się z łóżka. Zaczęłam się ubierać. Pobiegłam do łazienki się umalować i uczesać.
Zbiegłam na dół.
- Wo wo wo gdzie się tak spieszysz? Umówiłaś się z kimś? - zagadał mój brat Michael, który widział jak się spieszę.
- Tak - odpowiedziałam szybko i poszłam do kuchni coś zjeść
- Znam go? Ile się znacie? Miły, czy raczej bad boy? Spaliście już razem? - zaczął zadawać mi pytania śmiejąc się.
- Michael, idioto! Umówiłam się z Melanie!
- Oh no okay, spokojnie. Złość piękności szkodzi - zaśmiał się i poszedł do salonu.
Wywróciłam oczami.
Wzięłam torebkę, założyłam trampki oraz bluzę i wyszłam z domu. Jak najszybciej skierowałam się do centrum handlowego.


Godzina 13:13

- Spóźniona - mruknęła Mel, kiedy już byłam obok niej.
- Przepraszam - przytuliłam ją.
- Złotko, chciałabym zauważyć, że ostatnio ciągle się spóźniasz.
- Tak, wiem.. - westchnęłam.
- Aaaa... mogę wiedzieć jaki jest tego powód? - spytała.
- Um, no ostatnio mam problemy z wyrobieniem się.. - skłamałam.
Nie chciałam na razie mówić jej o Luke'u i o tym jak uwielbiam z nim pisać, że zapominam o świecie realnym.
- Oh no niech ci będzie, a teraz chodź! - pociągnęła mnie w stronę wyjścia.




Mamy 1 rozdział! Jejku jak ja się cieszę kiedy mówicie, że udał mi się prolog...Pomysł na fanfica miałam już wohoho dawno, ale wczoraj na spontana zdecydowałam, że zacznę no i po godzinie 1 zaczęłam pisać prolog, myślałam,że wyszedł beznadziejnie, a tu suprajs haha. Rozdział pierwszy może też ne jest za ciekawy i w sumie pierwsze rozdziały takie będą nooo...nic się nie będzie takiego działo, dopiero jakoś tak później. Błagam komentujcie, bo to da mnie bardzo, ale to bardzo ważne. Czy się podoba, czy nie podoba. Cokolwiek haha. Mam nadzieję jednak, że komuś się podoba rozdział mimo, że nie jest za ciekawy. No to tyle na dzisiaj :) Lovee x

sobota, 25 października 2014

Prolog

25 Wrzesień, Sobota, godzina 2:07
Pieprzona bezsenność. Jak zwykle spałam około 4 godzin. Mam już tego dość.
Leżałam z pół godziny wtulona w poduszkę, próbując ponownie zasnąć. Niestety bez skutku. Bez większych namysłów wzięłam telefon i weszłam na Twitter'a. Wolę przebywać na nim i poznawać tam ludzi, niż w realnym świecie. Ludzie tam mnie rozumieją...
Napisałam zwykłego tweeta "nudzi mi się, popisze ktoś?:(" z nadzieją, że znajdzie się jakaś osoba.
5...10...15 minut...czas mijał, a nikt wciąż mi nie odpisał.
W końcu kiedy miałam już odkładać telefon, on zawibrował. Szybko odblokowałam urządzenie i sprawdziłam powiadomienia.
1 osoba mi odpisała.
- TAK! W końcu ktoś! - pomyślałam.
Była to po prostu krótka wiadomość o treści "hejka :) co tam?"
I od tego się zaczęło.
Na początku trochę sztywno:
"a nic, nie mogę spać, a tam?"
"też eh"
"h5"
"h5. Co robisz?"
I tak dalej. Jednak później rozmowa rozwinęła się tak, że pisaliśmy ze sobą do godziny 4:50....wow.
Pierwszy raz gadałam z kimś tak długo.
Kiedy skończyliśmy, odłożyłam telefon. Wiedziałam, że już nie zasnę,więc położyłam się wygodnie i zaczęłam myśleć o nowo poznanym Luke'u. Cierpliwie czekałam na kolejną rozmowę...




Oto jest i prolog!
Po pierwsze jeżeli czytasz to błagam zostaw po sobie ślad w postaci komentarza x
Po drugie to mój pierwszy fanfic soł hahaha prolog trochę słaby mi wyszedł ew:( ale mam nadzieję, że później będzie ciekwiej, lepiej. Postaram się często dodawać rozdziały aczkolwiek nie wiem czy mi się uda:(
Ostatnią sprawą jest wygląd...no więc ja się nie znam na szablonach itp. więc zostawiam na jakiś czas taki zwykły najzwyklejszy wygląd. Najważniejsz jest treść bloga x
NO I PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY JAKBY SIĘ JAKIEŚ POJAWIŁY!
Karolcia x (dearh00d)