" jak to źle?:("
Odpisałam szybko i westchnęłam cichutko. Miałam nadzieję, że nic poważnego się nie stało... no cóż myliłam się. Odpowiedział mi po paru minutach.
"moja matka nie żyje..."
Zaszkliły mi się oczy. Nienawidzę kiedy inni cierpią, są smutni... i kiedy ktoś umiera. Zrobiło mi się cholernie smutno. Odpisałam mu.
"przykro mi..."
"ta" - odpowiedział.
Tak bardzo chciałam coś zrobić, żeby jego humor się polepszył, ale kompletnie nie wiedziałam co. Poza tym stracił najbliższą mu osobę, więc nie sądzę, że jakoś udało by mi się go rozweselić. Opowiadał mi kiedyś, że to była jedyna osoba, której mógł ufać, która mu pomagała i go rozumiała, a teraz odeszła... niestety taka kolej rzeczy.
"bardzo chciałabym cię teraz przytulić...ogólnie chciałabym cię przytulić"
Zanim wysłałam tą wiadomość chyba z 10 razy się zastanawiałam czy powinnam to napisać, nie wiedziałam jaka by była jego reakcja.
Brr...brr..brr
SMS.
"ja ciebie też"
Szczerze mówiąc po tej wiadomości zrobiło mi się... um... lżej? Ucieszyło mnie to.
"musimy się kiedyś spotkać:("
"też tak myślę ;)"
W tej chwili uśmiechnęłam się. Zapomniałam o całej tej sprawie w szkole i myślałam jak byłoby fajnie gdybyśmy się spotkali. Szczerze... bardzo go polubiłam, nikt mnie nie rozumiał tak jak on i z nikim nie mam tak dobrego kontaktu, no oprócz Melanie. Z nią też się świetnie dogaduję. Szkoda, że nie wiem jak wygląda. Bardzo byłam tego ciekawa, ale przecież nie będę prosić go o zdjęcie. Z zamyślenia wyrwał mnie nowy sms.
"tak w ogóle...co u ciebie?"
Momentalnie wszystkie dobre myśli zniknęły, a w mojej głowie pojawił się obraz dzisiejszego zdarzenia. Westchnęłam. I co ja mam mu napisać? Z jednej strony czułam, że mogę mu wszystko powiedzieć i nie chciałam kłamać a z drugiej...trochę się tego wstydziłam. Co prawda nie doszło do niczego, ale cóż. W końcu mu odpisałam.
"nie za dobrze, nie pytaj"
"uhm to coś poważnego?" - odpisał.
"raczej nie"
1 minuta, 2 minuty, 3 minuty...
"to dobrze x"
Po chwili przyszła kolejna wiadomość.
"naprawdę chciałabyś się ze mną spotkać? przytulić?"
Odpisałam.
"Uhm no tak"
"jejku to kochane..też bym chciał.."
Uśmiechnęłam się do ekranu telefonu.
"może uhm... przyjedziesz? albo ja przyjadę?"
Wysłałam wiadomość, a dopiero po chwili dotarło do mnie co zrobiłam...jak ja to sobie wyobrażam. On w Sydney a ja w Melbourne...to jest kawałek drogi nawet spory...a oboje mamy dopiero po 16-17 lat...głupia Ashley.
Kiedy poczułam wibracje telefonu i już miałam odpisać do pokoju wparował Michael.
- Młoda, jesteś głodna?
- Nie - odparłam krótko czytając sms'a od Luke'a.
Uniósł brew.
- Melanie?
- Nie - powtórzyłam dalej patrząc na ekran i odpisując.
- Calum? - zgadywał dalej z im mogę pisać.
- Nie - znów odparłam to samo i zerknęłam na niego.
- Awwww, moja siostrzyczka ma chłopaka! - pisnął radośnie i usiadł obok mnie na łóżku, a ja wywróciłam oczami.
- Nie mam chłopaka - spojrzałam na brata.
- Dobrze, rozumiem. Wstydzisz się przyznać... ale przekaż mu, że jak cię skrzywdzi to go przejadę czołgiem, rozstrzelam, a zwłoki pozostawię dla pożarcia zwierzętom i robalom...
Zaśmiałam się.
- Spokojnie, nie mam chłopaka i nikogo nie mam na oku - uśmiechnęłam się.
- Oh no dobrze niech ci będzie.
- Um, Mikey..-zaczęłam.
- Tak? - zerknął na mnie.
Chciałam go zapytać czy byłaby możliwość pojechania do Sydney w wakacje, ale zrezygnowałam, nie chciałam mu podawać powodu... znaczy... na razie.
- Jaki następny kolor będą miały twoje włosy? - oboje się zaśmialiśmy.
- Oh, walnę sobie tęcze na głowie, bo czemu nie - uśmiechnął się szeroko. - Idź spać - zmierzwił mi włosy.
- Jeszcze raz tak zrobisz, a cię zabiję - pogroziłam mu palcem, a on się tylko roześmiał.
- Dobranoc, księżniczko - pocałował mnie w czoło i wyszedł z pokoju.
Odpisałam na ostatniego sms'a i czekałam na odpowiedź. 5 minut. 10 minut. 20 minut. Dalej nie otrzymałam wiadomości od Luke'a. Spojrzałam na zegarek. 22:53.
- Pewnie śpi - pomyślałam i westchnęłam cicho. Wstałam, poszłam się umyć oraz przebrać w piżamę, a następnie wróciłam do łóżka i po jakimś czasie zasnęłam.
15 Listopad, Środa, godzina 14:09
Ja, Mel i Cal byliśmy już po lekcjach. Wracaliśmy właśnie do swoich domów, a że wszyscy mieszkamy blisko siebie mogliśmy razem wracać.
- To co laski, może dzisiaj zrobimy sobie taki wieczór jak kiedyś? Filmy, gry, rozmowy na wszystkie tematy? - zaproponował uśmiechnięty Calum. - Znaczy wiecie...wszystkie tematy oprócz tych babskich... o chłopkach, stanikach i Bóg wie czym.
Obie z Mel zaczęłyśmy się śmiać.
- Możesz być spokojny, jeżeli już to będziemy o tym rozmawiać podczas twojej nieobecności lub kiedy będziesz spać - zapewniłam go.
Chłopak roześmiał się. Melanie uśmiechnęła się.
- To co Ashley, wchodzimy w to? - blondynka spojrzała na mnie.
- No jasne! Nawet nie wiecie jak mi tego brakowało. - odpowiedziałam z szerokim uśmiechem.
- Czekajcie...a co ze szkołą? - spytała Mel.
- Wagary - chłopak wzruszył ramionami. - Chyba raz w życiu można, no nie? - uśmiechnął się.
Zgodziłyśmy się z nim. Każde z nas wróciło do swojego domu. Po godzinie 18 byliśmy już wszyscy u Cal'a.
Yasss, mamy rozdział 4! BARDZO, ALE TO BARDZO CHCIAŁAM PRZEPROSIĆ, ŻE DOPIERO TERAZ :( Mam nadzieję, że mi wybaczycie, nie zrezygnowałam z tego ff, mam nadzieję, że uda mi się napisać do końca według mojego pomysłu i że więcej osób zacznie czytać. Ogółem moje rozdziały nie będą długie, sorrey. Ale myślę, że może się spodobają.
No i jakby pojawiły się jakiekolwiek błędy to też przepraszam misie.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Jeżeli będzie min. 5 komentarzy będę mogła dodać kolejny. Błagam, piszecie co sądzicie. Love ya, Caroline
ty się nie rób taka kól, że niby caroline, a nie karolina
OdpowiedzUsuń+mam przeczucie, że luke to gwałciciel, nie wiem XD
+rozdziały super
+wszystko super
ashshalo x
Oh bosh karolcia zabijasz mnir jsbxnahnshxnauxbaisbdnziabxnakn,aibcajxb
OdpowiedzUsuńChce wiecej!
Jakie 5 komow:(
Ej oni majo miec happy end kapiszi:(
Kocham to ff soł maaaaacz:(
Jsbxnahsnaisbajbxkabsuananavz
Mike jebne se tęcze hahahhaha
Dobra wszystko ok hehe c:
Love ya kurwa, Kisielu c:
Sjbdjssjsjswj smutno mi ok:c
OdpowiedzUsuń