sobota, 31 stycznia 2015

Rozdział 6

16 Listopad, godzina 12:14


Był piękny słoneczny dzień w Melbourne. Wszyscy obudziliśmy się gdzieś godzinę temu a już łaziliśmy po mieście. Jako jedyna nie chciałam teraz iść i im się przeciwstawiałam, ale w końcu uległam, Tak ładnie prosili...no cóż, nie ważne. Chodząc tak po mieście i popijając naszą ulubioną kawę mijaliśmy tyle świetnych sklepów. Z każdą wystawą razem z Mel chciałyśmy do nich wejść i zacząć szukanie czegoś w naszym stylu, przymierzanie itp. Niestety nie mogłyśmy. Cal nienawidzi zakupów. Obiecałyśmy, że w jego towarzystwie nie będziemy wchodzić do żadnego sklepu z ubraniami. Do dzisiaj się nam udało chociaż tą obietnice złożyłyśmy uhm 2 lata temu? Cholera, nie wiem jak nam się udało.
Byliśmy w centrum. Spacerowaliśmy i rozmawialiśmy. Ciągle czułam na sobie wzrok bruneta, ale ignorowałam to.
- Tak w ogóle..świetnie wyglądasz w tej blond pasemce - nagle ni stąd ni zowoąd powiedziała Mel
- Hę? - spojrzał na nią zdezorientowany. - Ta uhm dzięki - uśmiechnął się.
Obie się cicho zaśmiałyśmy.
- Hm a tobie Ashley fajnie by było w...-zastanawiała się patrząc na mnie z lekko przymrużonymi oczami - w czerwonych, niebieskich albo blond - uśmiechnęła się i upiła łyk swojej kawy.
- O nie, nie, nie. Nie chcę być jak mój brat - roześmiałam się.
- Ale kiedyś mogłabyś spróbować, prawda? - powiedział z uśmiechem Calum, a ja na niego spojrzałam.
- Jasne, ale mój brat robi to już półtora roku. To pewnie uzależnia, wciąga. Pragniesz mieć co jakiś czas inny kolor włosów, a ja nie chciałabym stracić włosów w wieku 30 lat - wydęłam wargę.
- O mój Boże - powiedziała podekscytowana Melanie patrząc w zupełnie inną stronę.
Ja i Cal spojrzeliśmy na siebie pytająco i po chwili nasz wzrok zwrócił sie na nią.
- Ashley, patrz! - przyciągnęła mnie do siebie za rękę, a ja spojrzałam w tą samą stronę. Otworzyłam szerzej oczy. Co oczywiście zobaczyłyśmy? Piękne bluzki, sukienki i wszystko na wystawie w naszym ulubionym sklepie na rogu. Wszystko było wręcz idealne. To może wydawać się nieco dziwne, ale przysięgam, że inni mieliby to samo zdanie. Nigdzie nikt nie znajdzie podobnych rzeczy i w tak dobrej jakości. Spojrzałyśmy na Caluma błagalnym wzrokiem.
- Kobiety - wywrócił oczami i skinął głową w stronę lokalu znajdującego się w wieżowcu.
Pisnęłyśmy i pobiegłyśmy w stronę sklepu. Weszłyśmy do środka. Wnętrze było równie piękne jak i ubrania. Ściany pomalowane raz na brązowo, raz na beżowo. Światło nie było jakieś mocno jasne, w sam raz, padające z kryształowego żyrandola. Dookoła były wieszaki, manekiny itp. na których widniały przecudne ubrania. Na środku sklepu na beżowym niedużym dywanie z frędzlami stały dwa brązowe nowoczesne fotele i szklany stolik na którym oczywiście leżały jakieś kolorowe czasopisma. Od razu po wejściu do sklepu ruszyłyśmy na poszukiwania rzeczy z wystawy natykając się na inne piękne ubrania.
- Hej Ashley - podbiegła do mnie Mel z śliczną sukienką - to by ci pasowało - posłała mi uśmiech, a ja spojrzałam na kreację.
Sukienka była rozkloszowana do kolan, biała, na ramiączkach. Na dole miała siateczkę, która była jakby posypana srebrnym i złotym brokatem. W pasie i na dekolcie miała złote ćwieki. Była śliczna. Sięgnęłam dłonią po metkę i odwróciłam na drugą stronę. Od razu posmutniałam.
- Za droga - westchnęłam.
- Ale przymierzyć zawsze można - Mel wcisnęła mi ją w dłonie i zaprowadziła do przymierzalni. - Ja pójdę po Cal'a.
Weszłam do pierwszej lepszej przymierzalni, zrzuciłam z siebie ubrania i założyłam sukienkę. Przejrzałam się w lustrze.
- Ashley? - usłyszałam głos przyjaciółki.
- Tutaj - wychyliłam głowę zza zasłony. Spojrzała na mnie i od razu podeszła z chłopakiem do mnie. Wyszłam z przymierzalni ukazując im się w całości.
- Boże, wyglądasz perfekcyjnie! - pisnęła blondynka tak, że prawie wszyscy będący w środku odwrócili wzrok na nią.
- Nie tak głośno Mel - uciszyłam ją - i uhm dziękuję.
- Calum, co sądzisz? - uniosła głowę, żeby zerknąć na twarz bruneta, a on uśmiechnął się szeroko.
- Wyglądasz cudowne - powiedział dalej lustrując mnie wzrokiem. Troszkę zawstydzona wróciłam do przymierzalni przebrać się w swoje ciuchy. Kiedy wyszłam, odwiesiłam sukienkę na wieszak.
- To teraz ja idę przymierzyć wszystko, a wy cenicie - oznajmiła radośnie i poszła.
Nagle Calum zaciągnął mnie do przymierzalni obok zasłaniając kurtynę.
- Wracajmy już - jęknął cicho błagalnie.
- Jeszcze chwila, dasz radę.
- Nie, nie dam Ashley - wydął wargę - ale w sumie trochę nie żałuję, wyglądałaś ślicznie i seksownie w tej sukience - szepnął kładąc mi rękę na biodrze i przybliżył się do mnie.
- Uhm dziękuję, ale to nie czas i miejsce na takie czułości - odepchnęłam go leciutko.
- A może jednak? - przybliżył się jeszcze bardziej patrząc mi w oczy i zbliżając wargi do moich.
Przerwała nam Melanie mówiąc, że za chwilkę się nam pokaże. W duchu cieszyłam się. Puścił mnie a ja wyszłam z przymierzalni czekając, aż przyjaciółka pokaże się w tym co znalazła. Chłopak wyszedł za mną zaciskając dłonie w pięści. Widać było, że był zdenerwowany iż nasza słodka Mel mu przerwała. Po chwili wyszła prezentując się w cudnej sukience rozkloszowanej, czerwonej w kratę.



godzina 15:18


Od dwóch godzin byłam w domu. W ostateczności żadna z nas nic nie kupiła. Pozostały czas spędziliśmy miło i na chwilę zapomnieliśmy z Cal'em o zdarzeniu w przymierzalni. Od mojego powrotu do domu ciągle pisałam z Luke'iem. Dzisiaj w większości czasu rozmawialiśmy o tym jak fajnie byłoby się spotkać, że on też bardzo by tego chciał i takie tam. Jednym słowem: aw. Aktualnie nie pisaliśmy, ponieważ musiał kończyć. Ja ciągle zastanawiałam się czy zapytać Michael'a o wyjazd do Sydney. Dalej nie za bardzo chciałam mu mówić po co, ale chęć spotkania internetowego przyjaciela (myślę, że już mogłam go tak nazwać. Był dla mnie przyjacielem, mogłam mu zaufać, pisać o wszystkim i o niczym i jakoś nigdy się nie nudziłam) była silniejsza. Och, no proszę, o wilku mowa. Usłyszałam dobiegający z kuchni śpiewa brata. Jego głos był inny, bardzo mi się podobał i lubiłam jak mi śpiewał w dzieciństwie kołysanki. W sumie dalej lubię jak mi śpiewa, ale oczywiście jakieś normalne piosenki. Cholera, on powinien się zgłosić do X Factora. Ciągle moje myśli zasypywało to czy mam zapytać Mike'a czy nie. Zdecydowałam. Wstałam z łóżka chowając telefon do kieszeni, wyszłam z mojego małego pokoju i powoli zeszłam po schodach. Zanim weszłam do kuchni stałam chwilkę za ścianą myśląc co mu powiem. Ashley, dasz radę. Weszłam do pomieszczenia.
- Hej mała - powiedział Mike krojąc cebulę. Na jego twarzy widziałam uśmiech.
- Hej duży - roześmiałam się i usiadłam przy stole - było cie słychać, aż na górze, nie myślałeś o tym, żeby pójść do X Factora? -  spytałam całkiem poważnie patrząc na niego.
- Nie za bardzo - zaśmiał się - stamtąd pochodzą sami słabi wykonawcy i zespoły.
- Nie, dlaczego? - uniosłam lekko brwi - One Direction tam byli i są teraz znani na caluteńkim świecie - uśmiechnęłam się.
Chłopak znów się zaśmiał.
- Uhm Mikey - zaczęłam.
- Hm? - mruknął nie spoglądając na mnie.
- Moglibyśmy pogadać? - spytałam niepewnie.
- Jasne - przerwał swoją robotę, wytarł ręce i odwrócił się w moją stronę - słucham.
- No bo...pomyślałam, że jak będę miała jakieś, um. ferie, długi weekend czy coś...może moglibyśmy pojechać do Sydney?
Uniósł brew.
- A co cię tak nagle ciągnie do Sydney? Bo wiesz...przecież to kawał drogi, zwariuję z tobą tyle godzin w jednym samochodzie.
Wywróciłam oczami.
- Prędzej ja z tobą. Po prostu bardzo podoba mi się to miasto i od zawsze chciałam tam pojechać.
- Ashley, nie wiem. Nie wiem czy damy radę, okay?
- Okay.. - westchnęłam.
- Nie mogę ci dzisiaj odpowiedzieć, ale pomyślę, nie smuć się, proszę - przykucnął przy moich nogach i chwycił moje dłonie, a ja się lekko uśmiechnęłam mając parę łez w oczach.
- Ej słońce, nie płacz - posmutniał.
- To przez tą twoją cebulę - zaśmiałam się i wytarłam oczy.
Nagle usłyszałam "Fancy". Moją ulubioną piosenkę Iggy, którą miałam na dzwonku. Czyli ktoś dzwoni. Wyjęłam telefon z kieszeni
- Halo? - odezwałam się.
- Ashley, jest źle... - usłyszałam zdenerwowany głos Calum'a po drugiej stronie.


Dam, dam, dam 6 rozdział, yay x jak zwykle krótki i może troszkę nudny. Przepraszaaam, ale jesteśmy coraz bliżej tych ciekawszych i mejbi pełniejszych akcji rozdziałów, więc cieszmy się! Mam nadzieję, że komuś się podoba :) Jak widać mamy nowy wygląd bloga. Bardzo dziękuję kochanej Justysi aka
@szejlil , że mi pomogła.
Powstały również kolejne 3 rp, Mikey, Cal i Ashton. Jejku, dziękuję wam. Linki do ich profili znajdziecie w zakładce ROLE - PLAYERS no i zakładkę"Aktywność" zmieniłam na "KONTAKT" Miłej nocy misie x


czytasz = komentujesz

3 komentarze:

  1. aw, świetny rozdział
    boję się co się mogło stać, ale wydaje mi się, że chodzi o Melanie :(

    jejku sasdjlj nie mogę się doczekać kolejnego x / szejlil

    OdpowiedzUsuń
  2. Umre jak to chodzi o mel eh
    Jak zwykle świetny, a Calum i Ash >>>>
    @luvmyhemmingsx

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurna, czy ty musisz kończyć w takich momentach? <3 Ale bosko jest. ;))

    OdpowiedzUsuń